Jeśli prowadzisz stronę internetową i korzystasz z takich narzędzi jak Google Analytics czy Google Ads, temat Consent Mode już powinien być Ci znany. Jeśli jeszcze nie jest, czas to zmienić. Od 2024 roku wdrożenie tego rozwiązania to już nie kwestia wyboru. To konieczność. Nie tylko dlatego, że wymaga tego Google, ale przede wszystkim dlatego, że tego wymagają przepisy prawa.
Zacznijmy jednak od początku.
O co chodzi z tym Consent Mode?
Consent Mode (po polsku: tryb uzyskiwania zgody) to technologia stworzona przez Google. Jej zadaniem jest dostosowanie działania narzędzi analitycznych i marketingowych do zgód użytkowników.
Mówiąc prościej: jeśli ktoś wchodząc na Twoją stronę kliknie „zgadzam się” na ciasteczka, to wszystko działa jak zawsze. Ale jeśli wybierze „odrzuć” – Google nie przestaje działać całkowicie. Zamiast tego zaczyna modelować dane, czyli szacować brakujące informacje, bez łamania prawa.
To rozwiązanie, które próbuje pogodzić dwie strony: prawo do prywatności użytkownika i Twoją potrzebę zbierania danych, które pomagają rozwijać biznes.
Dlaczego to teraz takie ważne?
W marcu 2024 roku Google wprowadziło nowe wymagania. Żeby nadal korzystać z ich narzędzi reklamowych (czyli m.in. Google Ads), każda strona musi mieć wdrożony Consent Mode w wersji 2 (v2). Dotyczy to całej Unii Europejskiej, w tym oczywiście Polski.
Oznacza to jedno: jeśli nie masz na stronie poprawnie działającego systemu zgód, Google może przestać pokazywać Ci dane o użytkownikach, a Twoje reklamy mogą być mniej skuteczne. W skrajnych przypadkach, w ogóle przestaną działać.
To nie tylko Google. To też prawo.
Prawda jest taka, że temat zgód i prywatności nie zaczął się od Google. Zaczął się od RODO, czyli unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych. W Polsce nad jego przestrzeganiem czuwa UODO, czyli Urząd Ochrony Danych Osobowych.
RODO mówi jasno: jeśli zbierasz dane użytkowników, musisz mieć ich świadomą i dobrowolną zgodę. Nie możesz ustawiać ciasteczek zanim ktoś kliknie „tak”. Nie możesz zbierać danych, jeśli ktoś się na to nie zgodził. A jeśli to zrobisz, licz się z ryzykiem kary. UODO już wcześniej nakładało grzywny za źle działające banery cookies. To nie są puste groźby. To realne konsekwencje, także finansowe.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli masz stronę firmową, blog, sklep internetowy czy jakąkolwiek witrynę, która korzysta z Google Analytics, Google Ads, tagów remarketingowych czy innych narzędzi śledzących – musisz działać.
Wdrożenie Consent Mode nie jest trudne, ale wymaga kilku kroków technicznych i odpowiednio skonfigurowanego banera zgody. Najczęściej robi się to za pomocą specjalnych narzędzi, tzw. CMP (Consent Management Platform), które integrują się z Google Tag Managerem i pozwalają zarządzać zgodami zgodnie z przepisami.
Ale to już kwestia wykonania. Najważniejsze to zrozumieć, że nie chodzi tylko o dane. Chodzi o zaufanie.
Ludzie chcą wiedzieć, co się dzieje z ich danymi
Użytkownicy w 2025 roku są coraz bardziej świadomi. Częściej niż kiedyś klikają „Odrzuć”. Coraz częściej też pytają, co się dzieje z ich informacjami. Dlatego firmy, które stawiają na przejrzystość i uczciwość w komunikacji, zyskują więcej.
Dobry system zarządzania zgodami to nie tylko techniczny wymóg. To też sygnał: szanujemy Twoją prywatność. W dłuższej perspektywie – to się zwyczajnie opłaca.
Lepiej działać dziś niż jutro
Prawda jest taka, że wielu właścicieli stron nadal ignoruje temat Consent Mode. Bo to techniczne. Bo nie widać od razu efektów. Bo „jakoś to będzie”. Problem w tym, że zmiany w Google i presja prawna to nie jest chwilowa moda. To kierunek, w którym idzie cały internet.
Dlatego im szybciej się dostosujesz, tym mniej stresu i problemów będziesz mieć w przyszłości. Dane będą zbierane zgodnie z prawem, kampanie reklamowe będą działać jak trzeba, a użytkownicy będą Ci bardziej ufać.
